“Każdy z nas jest lub bywa eskapistą. A żyjąc w dużym mieście, paradoksalnie, właśnie w duże miasto ucieka się najchętniej. Nocą ten bydlak leży oswojony, śpi, nie gryzie, nie wrzeszczy. Można się nim przejść i poczuć jak z głowy parują Ci stresy, oczekiwania czy inne nerwy całego minionego dnia. Uczucie nie do podrobienia.”
“Każdy wam powie, że nie jestem zbyt sympatycznym facetem. Nie znam tego
słowa. Zawsze darzyłem podziwem szubrawców, ludzi wyjętych spod prawa,
skurwysynów. Nie cierpię gładko ogolonych gogusiów na ciepłych
posadkach, zawsze pod krawatem. Wole desperatów, ludzi o poszczerbionych
zębach, pokrętnych umysłach i pokręconych życiorysach. Interesują
mnie, bo są pełni niespodzianek i gwałtownych wybuchów. Lubie też upadłe
kobiety-pijane, przeklinające dziwki w opadających pończochach i
tandetnym makijażu. Bardziej interesują mnie zboczeńcy niż święci. W
towarzystwie mętów mogę się odprężyć. Nie przepadam za prawem,
moralnością, religią, przepisami. Nie lubię być kształtowany przez
społeczeństwo. Pewnego wieczoru piłem w swoim pokoju z Martym, byłym
więźniem. Nie miałem pracy, ale tez i jej nie szukałem. Chciałem tylko
siedzieć na bosaka w pokoju, popijąc winko, rozmawiać-(..)-i śmiać
się...”
“Wiesz, lubię wieczory, lubię się schować na jakiś czas i jakoś tak nienaturalnie, trochę przesadnie pobyć sam. Wejść na drzewo i patrzeć w niebo. Tak zwyczajnie, tylko że tutaj, też wiem, kolejny raz nie mam szans być, kim chcę.”
“Chcę, żebyś przybliżył się do mnie i dotulił, i żebyś trzymał mi w nocy rękę na brzuchu, kiedy się boję. Chcę z tobą mieszkać w pokoiku ciasnym jak szafa (...), a najbardziej to chciałabym być jedwabnikiem. Siedzieć z tobą w kokonie dwuosobowym (mam nadzieję, że są dwuosobowe) i żebyś nigdzie beze mnie nie wychodził.”